Było już o suszonych pomidorkach - dziś o sałatce z zielonych!:) Wtrącę tylko, że wczoraj wysuszyłam kolejną, dwudziestokilogramową porcję, tym razem bez wydrążania środków a wkładając do piekarnika pełne ćwiartki - czas suszenia wydłużony do 8 godzin ale po dzisiejszej, porannej degustacji zgodnie stwierdziliśmy, że w kolejnych rozdaniach będziemy trzymać się tej bogatszej wersji smakowej:)
Na moim warzywniaczku, ni stąd ni zowąd wyrosły piękne pomidorki - dacie wiarę, że bez siania/sadzenia?? Wiosną ziemia została przekopana z zasobem przydomowego kompostownika, a że lądowały na nim nie dojedzone sałatki czy nie wykorzystane, nadgnite warzywka, zakładam, że to one stoją za tą niespodzianką:) I tak mamy szeroki zakres pomidorowych odmian - od tradycyjnych dużych po okrąglutkie cherry i podłużne koktajlowe.
Pomyślałam by te większe, jeszcze zielone, wykorzystać do przygotowania sałatki do zimowego słoika - jej pyszny smak pamiętam z dzieciństwa. Mam nadzieję, że wyszła mi równie smaczna - ale o tym przekonamy się w odpowiednim czasie:)
Poki co dzielę się z Wami przepisem:
Sałatka z zielonych pomidorów
Składniki: